i taka była.
Żywa i (na szczęście) niegroźna niespodzianka
To, co trzymałem w rękach, to nie był po prostu obcy przedmiot; to był mały, całkiem realny wąż, gnieżdżący się między dwiema truskawkami. Tak, prawdziwy. Bez paniki: był nieszkodliwy i, oczywiście, równie zaskoczony, jak ja.
Stałem tam przez chwilę. Potem instynktownie odłożyłem tacę, wziąłem głęboki oddech i wyciągnąłem telefon. Ruszyłem do:
CZYTAJ DALEJ NA NASTĘPNEJ STRONIE